Dawno, dawno temu... Na Śląsku żyło pełno czarownic. Czarownica to baba, która potrafi czarować. Niektórzy też na czarownice mówią Heksa – to jest to samo, tylko że po niemiecku.

Mówi się, że latają na miotłach, ale śląskie czarownice najczęściej latają na beczkach po maśle. Mówi się też, że urządzają zabawy w czwartki i piątki, że zbierają poranną rosę, że się kolegują z diabłami, że mają koty grające na skrzypcach i kury, znoszące złote jaja.

Trzeba powiedzieć, że czarownice dzielą się na rozmaite odmiany.

Strzyga

Jedną z grupy śląskich czarownic jest Strzyga. Czasem mówi się na nią również Strzygonia, Strzyżka, a po Śląsku Szcziga. Napadają samotnych wędrowców, którzy nocami chodzą po polach i lasach. Najczęściej Strzyga atakuje ludzi, choć czasem również zwierzęta : świnię czy cielaka. Można trafić na nią o północy. Potrafi przerzucić człowieka na ziemię, skaleczyć czymś ostrym w kark, rękę czy nogę i wypić z niego krew, ponieważ bez ludzkiej krwi Strzyga nie potrafi żyć.

Często kręci się po nocach, zamiast palców ma noże lub nożyczki do cięcia skóry i tłoczenia krwi. Ma ona również znamię na plecach – wypalone nożyczki.

Połednica

Na Śląsku ma ona jeszcze jedno imię: żytnia baba, przypolnica, szatanka, połednia, klynkanica, przypozna, kleklimontka, chaber nica, biała pani.

Pojawia się ona w samo południe na polach, ale tylko przez lato. Jeśli ma dobry humor męczy ludzi zadawaniem rozmaitych pytań lub siedzi w zbożu cały dzień i czasze swe długie włosy.

Ale jak jest zła, to połednica kradnie małe dzieci, straszy ludzi, łamie im kości lub sprawia, że boli ich głowa. Ma ona też siedem wściekłych psów, które gryzą dzieci, a najbardziej te, które latają po zbożu.

Połednice można poznać, bo przebywa tylko w zbożu, tylko latem i tylko w samo południe. Ma bardzo długie włosy i suknie chabrowo niebieską.

Jak się przed nią obronić?

Wystarczy tylko nie przebywać na polu w samo południe, tylko w domu odpoczywać i odmawiać „Anioł Pański”.

Zmora

Ostatnią grupą śląskich czarownic są Zmory.

Ale też miały one inne imiona: mora, ora, dusiołek albo gniotek. Ludzie winili je za rozmaite zarazy i choroby, choćby za zapalenie płuc. Zmora chodziła nocą po domach, straszyła ludzi i dusiła ich. Mówiło się wtedy: „zmora gniecie ludzi” albo „zmora siada ludziom na płuca”. Czasem zmora dusiła również zwierzęta. Zmora była niewidzialna, wiec nikt jej nie mógł poznać.

Czy można się było przed nią obronić? Tak, wystarczyło tylko zakleić dziurkę od klucza lub jeść albo nacierać się czosnkiem. Można też było postawić przed chałupą miotłę lub beczkę, oznaczało to, że w domu jest jakaś inna czarownica. Wtedy zmora omijała to miejsce, bo jedna czarownica drugiej nie właziła w drogę. 

Strona informacyjna

Jezyk: