Pierwsze utopki pokazały się na Śląsku około X wieku. Przypłynęły rzeką Odrą z Czech. Najpierw mieszkały koło Raciborza, potem rozlazły się po całym Śląsku. Utopki mieszkały tylko tam gdzie jest woda, na przykład w rzekach. Najbardziej jednak te stworki lubią stawy, bo w stawach jest spokojna woda. Na Śląsku jest najwięcej utopków tam, gdzie jest dużo stawów.

Więc bądźcie ostrożni jak będziecie przechodzić koło stawów, rzek czy rzeczek, bo tam akurat mogą żyć utopki.

Legenda o Krampskich utopcach- serwis youtube.com

Jak utopki wyglądają

Na początku utopki nie miały ubrań i łaziły nago. Było tak XVII wieku. Potem jednak zaczęły ubierać się na zielono. I tak jest do dziś.

Niektórzy mówili, że utopki miały zieloną skórę, ale im się chyba tylko zdawało. Te stworki nie chcą pokazywać się ludziom, uciekają przed nimi. Przecież widzi się takiego stworka tylko przez chwilę zanim ucieknie i wskoczy do wody. A jak uciekał to wyglądał jakby był cały zielony. Inni zaś mówią, że jak widzieli utopka przez dłuższy czas to mają one skórę jasną jak człowiek, ale są bardzo niscy.

Utropki żyją dłużej niż ludzie, bo nie muszą się tyle denerwować co my, ani nie pracują, a wszystko czego potrzebują znajdują w stawie, na polu lub w lesie. Utopki nie muszą się myć, ani prać ubrań. No bo jak on włazi lub wyłazi z chałupy to zawsze musi przepłynąć kawałek na brzeg stawu. A jak płynie to się przy tym wykąpie i ubranie wypierze.

Te stworki są dość malutkie. Mają 60 cm wysokości, żyją w wodzie i w podziemnych chałupach, które budują nad brzegiem rzeki. Najbardziej utopki różnią się od ludzi stopami. Między palcami mają błonę, choćby gęsi, kaczki lub żaby. Dzięki temu tak sprawnie pływają.

Utopka rodzaju męskiego nazywano również utopcem lub potopielnikiem. Każdy chłop jak to chłop chodził w spodniach i Kabocie. Na głowie miał czapkę lub kapelusz. Kaboty miały czerwone. Miał on wielki nos, podobny do klamki od zakrystii. Spod kapelusza wystawały cienkie, długie włosy. Nigdy nie chodził w butach.

Baba utopka, zwana też utopianką, była dosyć gruba. Ubrana była w spódnicę, fartuch i żakiet. Dla ozdoby powieszone na szyi korale z krzyżykiem a w uszach kolczyki. Miała długie włosy uplecione w kok. 

W chałupie u śląskich utopków

Niektórzy mówili, że utopki mieszkają w wodzie. Nie jest to do końca prawda, ponieważ one dużo czasu spędzają w wodzie, ale chodzą też po ziemi. Potrafią oddychać na siwym powietrzu, ale również i pod wodą, jak ryby. Dlatego utopek nigdy się nie utopi!

Swoje chałupy robią w ziemi, ale wchodzi się do nich tylko do strony wody.

Chałupa od utopków była na dość wysokim brzegu stawu lub rzeki. Żeby wejść do chałupy stwór musi zanurkować i przepłynąć staw do specjalnej podwodnej chałupy. Jest ona bardzo ciasna, aby żaden człowiek nie mógł tam wejść.

Chałupa składa się przeważnie tylko z kuchni, gdzie można gotować, jeść i spać. Jej podstawowym wyposażeniem był piec, kredens, łóżko oraz stół z krzesłami. Poza tym były też obrazki na ścianach, zegar i puszki na kredensie. Nie było tam okien, ale utopki miały pięknie w swych domach, podobało im się siedzenie tam, bo gdzie jest lepiej jak nie we własnym domu.

O utopcach w Zdzieszowicach

Dawno, bardzo dawno temu Zdzieszowice były małą wioską na brzegu Odry. Woda w rzece była czysta, więc rozwijało się w niej życie. Była tez niebezpieczna i rwąca. Ludzie wierzyli, że żyją w niej różne dziwne stwory. Najważniejszymi mieszkańcami rzeki jak pewnie wiecie, były Utopce. Upodobały sobie wciąganie ludzi do wody, a szczególnie wieczorami, gdy ktoś spacerował brzegiem rzeki. Najczęściej ofiarami były młode i lekkomyślne dziewczyny oraz pijaki!

Gdy przemysł na tym terenie zaczął się rozwijać, woda przestała już być tak piękna i czysta. Stała się brudna i mętna od odpadów. Coraz często przepływały tam barki z węglem. Wtedy zrozpaczone utopce zaczęły się buntować, bo człowiek niszczył im miejsce, gdzie od wieków zamieszkiwali. To był dla nich koniec świata! Choć zaczęły się bronić – napadały na barki – to nie miały tyle sił, by je zatopić!

A barkarze opowiadali, że nie raz widzieli jak nocą wyłaniały się z wody, błyskając zielonymi ślepiami i długo, daremnie usiłowały wdrapać się na barkę.

O flisakach i utopcu

Dawniej nie mógł po Odrze pływać ktoś, kto jej nie kochał. Opowiadali, że matackorzem, czyli flisakiem, zostawał tylko ten, kto sam nad tą rzeką mieszkał. Pewnego razu starsi matackorze, , namówili młodego, niedoświadczonego chłopaka, aby wyskoczył z matacki, przepłynął na drugi brzeg Odry i przyniósł ziele, które było im potrzebne, aby leczyć żołądek. Młody śmiało wskoczył do rzeki i już, już miał dopłynąć do brzegu, gdy nagle– chwycił go za nogę utopiec. Do wody go wciąga, a znikąd ratunku! Ale na szczęście chłopcu się przypomniało, co mu jego dziadkowie opowiadali. Resztką sił wypowiedział nastepujące zaklęcie:

W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego
Obroń mnie Boże od utopca tego.

I wtedy stał się cud! Chłopak poczuł, że jego nogi są wolne, popłynął do brzegu, zerwał ziele i wrócił do matacki. Tam starszym flisakom opowiedział, jak to utopiec chciał pozbawić go życia. Wtedy wszyscy uklękli i zmówili Ojcze Nasz, dziękując Bogu za ocalenie chłopca. 

Strona informacyjna

Jezyk: