Na świętą górę Górnego Śląska- która była niegdyś jak Sobótka pogańskim miejscem składania ofiar a została później często odwiedzanym miejscem pielgrzymek- wchodzi się z doliny Odry przez wąwóz południowo-wschodniej doliny.

Nazywa się doliną krów. Nazwę swoją zawdzięcza dwóm kształtowaniom skał. Są mocno zwietrzałe, ale kto zna stara legendę wie, że przedstawiają skamieniałą dziewczynę z krową zamienioną w kamień.

Wizerunki maja być ostrzeżeniem dla przechodniów, by przez przekleństwa nie przywoływać gniewu nieba, jak to miało miejsce dawno temu, według legendy.

            W skalnym wąwozie krowiej doliny, dzięki któremu można było się dostać na Górę Św. Anny, kiedyś pewna dziewczyna pilnowała krowę. Było to w południe, kiedy nad doliną panuje święta cisza i wszystko spoczywa. Dziewczyna jednak zwołała spokojnie leżące zwierzę aby je wydoić . Krowa jakby nie słyszała. Nie pomogły ani głosy wabiące ani słowa groźby. Echo nosiło jasny głos młodej pastuszki w ciemniejszym oddźwięku. To wszystko. Zwierzę jednak pozostało w znieruchomieniu. Wydawało się być nieobecne, jakby pogrążone we śnie, oddane w całości ciszy.

Dziewczyna- stróż, łatwo porywcza istota, rozgniewała się i rzuciła na niewinna krowę obraźliwą klątwę, pełną złych czarów.

            Jak przed chwilką krajobraz był jeszcze pełen pokoju, tak nagle niebo przesłoniły ciemne chmury, z których nagle błyskawica przeszyła niebo po której nastąpił grzmot. Kiedy zła pogoda minęła, a przestraszeni krewni szukali pastuszki i krowy, zauważyli dwa ukształtowania skał w krowiej dolinie, które teraz i w przyszłości mają głosić wieści o niezgodzie każdej klątwy i o świętości góry nad doliną Odry.

Strona informacyjna

Jezyk: