Na samym brzegu łąki leżącej przy drodze stoi słup potocznie nazwany kapliczką. Posadowiony na ceglanym czworokącie, zakończony krzyżem, jest widoczny z daleka i przykuwa uwagę podróżnych. Dlaczego postawiono go w tym miejscu? Jak uchował się w czasie wojennej zawieruchy?

   Bajarze opowiadają, że przed setkami lat na miejscu obecnej łąki rozciągały się niebezpieczne mokradła i torfowiska. Ludzie je omijali, bo działy się tam różne dziwne rzeczy. Wielu lekkomyślnych wędrowców straciło życie. Często dochodziły stamtąd odgłosy niepodobne do ludzkich ani zwierzęcych. Nocą nad mokradłami unosiły się światełka, zwane błędnikami, bo ściągały ludzi na błędne ścieżki. Okoliczne łąki po niemiecku nazywano Moorwiesen, co potwierdza istnienie torfowisk.

   W roku 1812 wycofujące się wojska francuskie maszerowały od strony Koźla w Kierunku Walec. Uciekając przed armią wroga, zboczyły z właściwej drogi i potopiły się  na tej zdradliwej łące. Stała się dla nich grobem, o którym nikt nie wiedział. Tylko pobożni ludzie z Walec ufundowali kapliczkę z krzyżem, uświęcając miejsce w ten sposób. Wędrujący tędy człowiek być może nawet nie pomyśli, że zmówiony pacierz pomoże uzyskać odpuszczenie grzechów niejednej duszyczce, błąkającej się na pobliskiej łące.

 

H. MŁYNARSKA, Legendy, podania i opowieści historyczne z Głogówka i okolic.

Strona informacyjna

Jezyk: