Legenda o
Karolince
W Obrowcu było dużo młynów wodnych i gospodarzy. W jednym z tych młynów, mieszkała piękna dziewczyna, która miała na imię Karolina. Nie chciała ona jednak pracować w polu, więc aby zarobić na swoje życie, codziennie nosiła mąkę i ryby na targ w Gogole. Karolinka chodziła na targ pieszo. W drodze na targ mijała leśniczówkę, w której mieszkał młody, przystojny, ale ubogi leśniczy. Nazywał się on Karlik. Koło leśniczówki był mostek, pod którym płynęła woda. Pewnego dnia Karlikowi spodobała się Karolinka, więc czekał na nią, kiedy będzie wracała z targu. Kiedy Karolinka dotarła do mostku, chciał z nią porozmawiać, ale ona szybko pobiegła do domu. Karlik jednak nie zrezygnował ze swojego zamiaru. Każdego dnia czekał na Karolinkę, ale ona stale go omijała. Pewnego dnia, gdy padał deszcz i było bardzo zimno, Karlik jak zwykle czekał na mostku. Zaprosił Karolinkę do domu, bo była przemoknięta i zmarznięta. Poczęstował ją grzańcem (wino z miodem) i Karolinka obiecała mu, że zostanie jego żoną.
Brzmienie legendy w języku śląskim...
Legynda ło Karolince
W Obrowcu było moc młynów wodnych,
ale i gospodołrzy. W jednym ze młynów mieszkała szumnoł dziołcha, keroł se
nazywała Karolina. Do polnyj roboty se wcale niy miała, a na życie zarołbiała
noszyniem mąki i ryb na tołrg do Gogolina, kaj chodziyła wdycki piechty. Po
dródze mijała fesztrownia, w kerej miyszkoł młodi, piykni, ale ubogi feszter -
Karlik. Karlikowi spodobała se Karolinka, a jak szła rołz ze tołrgu czekoł na
nia na mostku nad rzykom, niedaleko fesztrowni. Synek chcioł se z dziołchom
porosprawiać, ale łona prandko uciykła do dom. Karlik jednak nie popujścioł i w
kożdi dziyń czekoł na nia.
Rołz było bardzo zimno i padoł dyszcz. Karlikowi udało se zmarzniyntoł i
zmokniyntoł dziołcha zaprosić do izby. Poczynstowoł jom grzańcem (wino z
miodem) i wtedy Karolinka mu obiecała, iże se wydoł za niygo.
