Niedaleko Góry Św. Anny mieszkał pewien kłótliwy człowiek, który żył w wielkiej niezgodzie ze swoim sąsiadem. Ciągle się z nim wadził o miedzę polną.
Pewnej nocy wyszedł na pole, rozejrzał się, czy nikt nie widzi i ukradkiem przesunął kamień graniczny tak, ze poszerzył swoje pole o prawie pięć metrów! Zadowolony wrócił do domu. A trzeba wiedzieć, ze kamień graniczny- to rzecz święta. Sprawa mogła się zakończyć w sądzie na ziemi lub tam wysoko, w niebie, przed tym najważniejszym z sądów!
Po paru dniach, jak można się było spodziewać, doszło między sąsiadami do zwady, ale ludzie mówią, że to nic nie pomogło. Chłop nie chciał ustąpić i konflikt trwał całe lata. Aż tu któregoś dnia ów chytry chłop nagle umarł. Ludzie opowiadali sobie, ze jego dusza błąkała się potem przez długie noce po polu, i słychać było głośne jęki w okolicy. Kiedy się przechodziło obok jego pola, to jakiś głos zawodził:
- Gdzie mam ten kamień położyć? Gdzie mam ten kamień położyć?- I tak w kółko.
Wszyscy wiedzieli, że to dusza tego złodzieja z pola. Pewnien zacny gospodarz postanowił ulitować się nad nim i wybawić jego duszę. Poszedł o północy na pole sąsiada, kiedy usłyszał żałosne pytanie:
- Gdzie mam położyć ten kamień, gdzie?- odpowiedział :
- Połóż go tam, skąd go wziąłeś!
Duch tak uczynił, a potem zawołał:
- Bóg zapłać, dobry człowieku, tyś mnie wybawił, bo już blisko pięćdziesiąt lat tak z tym kamieniem chodzę i chodzę……
