W mojej rodzinnej wsi, Wróblinie nad Stradunią, często opowiadano dzieciom o wodniku żyjącym w wodzie. Opisywano do jako małego człowieczka w czerwonym kubraku, który pokazywał się przechodniom i ludziom pracującym na polu. Najczęściej widywano go w zakolach rzeczki. Tam też kiedyś przestraszył rolnika z sąsiedniej wsi, Naczęsławic – ów właśnie wracał do domu i musiał się przeprawić na drugą stronę.
Kiedy tak stał na grubym konarze zwalonego drzewa, z rzeczki wyskoczył wodnikowy stworek, złapał za rękę i zaczął ciągnąć… Po chwili jednak przestał, puścił przestraszonego chłopa i rzekł:
- Miałeś dużo szczęścia, a to tylko dlatego, że nosisz w kieszeni poświęcony różaniec. To on ci uratował życie.
Pobożny mężczyzna, szczęśliwy, że żyje, wrócił do rodziny i w niedzielę na mszy świętej podziękował Matce Bożej Różańcowej za uratowanie życia.
H. MŁYNARSKA, Legendy, podania i opowieści historyczne z Głogówka i okolic.
