O żołnierzu który, obiecał Jezusowi Kapliczkę

Zdarzyło się we wsi, że 17-letni Jan Kuboń poszedł na pierwszą wojnę światową. Obiecał, że nie zostawi ojców swoich i rodzeństwa, i wróci do domu. Wysłano go na front wraz z chłopcami ze wsi: Antkiem Pyką, Zefkiem Lipokiem, Pulkiem Gaborem. Wszyscy jego koledzy zginęli, a on ledwo uszedł z życiem, chociaż był ciężko ranny. Janek ledwo żywy zawlókł się ostatkiem sił do pobliskiej wsi, gdzie zaopiekowano się nim gorliwie, dzięki czemu wyzdrowiał. A stała tam kapliczka Najświętszego Serca Pana Jezusa, do której się żarliwie modlił, o szczęśliwy powrót do Krośnicy.  Po roku czasu dotarł szczęśliwie do domu i tam właśnie w podziękowaniu za uratowane życie wybudował kapliczkę ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa.

 

Brzmienie legendy w języku śląskim...

 

Ło wojołku, keri łobiecoł Jezusowi kapliczka

Wydarzyło se we wsi, iże 17-letni Jan Kuboń musioł iść na I wojna światowoł. Fest se łobiecoł, iże nie łostawi łojców i rodzeństwa, ino przidzie po wojnie do dom. Na front łostoł posłani z chopcami ze wsi: Antkiem Pyką, Zefkiem Lipokiem, Paulkiem Gaborem. Nie mieli łoni tyla szczyńścioł co Janek, bo wszystkich zabili, ino łon jedyn uciekł przed śmiertkom.

Łokropnie wycieńczony dowlykł se Janek do niedalekiej wsi, kaj go dobrze wykurowali i bez to tyż wyzdrowioł. Kole tyj wsi stoła kapliczka Nołświyntszygo Serca Pana Jezusa, do kerego fest rzykoł ło to, coby szczynśliwie do Krośnicy nazołt prziszoł.
I tak po roku se stało. Jako podziynkowanie za uratowanie życia doł tysz we swojej wsi wybudować kapliczka Nołświyntszygo Serca Pana Jezusa.

Strona informacyjna

Jezyk: