Pewnego razu trzech żołnierzy kąpało się w Osobłodze. Jeden z nich utonął w miejscu niebezpiecznie głębokim. Niestety, jego ciało nie wypłynęło. Mijały tygodnie bezowocnych poszukiwań. Zrozpaczeni przyjaciele i ludzie z okolicy zaczęli szukać pomocy u Boga. Do poświęconego bochenka chleba przymocowali palącą się świecę i położyli go na wodzie. Wszyscy gorąco zaczęli się modlić.
Po paru minutach wirowanie wody ustąpiło i chleb się zatrzymał. Wtedy we wskazanym przez Boga miejscu wszczęto poszukiwania. Nieszczęsnego utopionego żołnierza wyłowiono i sprawiono mu godziwy, chrześcijański pogrzeb. Na pamiątkę tego cudu i jako dziękczynienie nad brzegiem Osobłogi postawiono drewniany słup z obrazem Świętego Jana Nepomucena, patrona podróżników, strażnika wszystkich związanych z wodą.
W starej, pożółkłej księdze zmarłych z 1813 roku widnieje zapis potwierdzający historię śmierci żołnierza Carla Grotschnera.
Lata mijały, dobrzy ludzie zamienili zbutwiały słup na kamienną kapliczkę, która do dzisiaj tam stoi, a Święty Nepomucen nadal strzeże i wysłuchuje modlitwy wiernych. Przetrwał lata wojenne, groźne powodzie i inne zawieruchy.
H. MŁYNARSKA, Legendy, podania i opowieści historyczne z Głogówka i okolic.
