Legendę o zamku, który przed wielu laty ktoś zbudował za Kórnicą, blisko drogi prowadzącej do Komornik, starzy ludzie opowiadali przed wojną. Chociaż nie zachowały się ruiny tej budowli, a na jej miejscu znajdują się dziś pola uprawne, to Anna Myszyńska pamięta, że gdy była dzieckiem, to niejednokrotnie czerpała wodę ze studni wykopanej pośrodku pól, gdzie – jeśli wierzyć legendzie – był zamek Hadyrlów. Zawsze lubiła przysłuchiwać się opowieściom ojca o starych dziejach rodzinnej wsi, o Rajdynie, Amerykonie, Kalambach i tajemniczej budowli.

   Ze starych dokumentów widomo, że grunty wokół Kórnicy porastał las. W XIX wieku Andreas Zupitza, syn bogatego właściciela dominium w Kierpniu, wybudował folwark na wykarczowanej ziemi, 150 kroków za Rajdyną. Był szczęśliwym mężem dwudziestoletniej Adelheidy, najstarszej córki Franza Albrechta z Głogówka – młodziutka dziewczyna zgodziła się oddać rękę królewskiemu podporucznikowi, starszemu o siedemnaście lat. Dla niej wybudował piękny dom, otoczony wieloma budynkami, które świadczyły o bogactwie jego pana. Stodoły, stajnie i pomieszczenia gospodarcze nie budziły takiego zachwytu, jak reprezentacyjna willa. Jej przepych robił wrażenie na okolicznej ludności, dlatego potocznie nazywano ją zamkiem. Na cześć ukochanej Zupitza nazwał folwark Adelenhofem. Być może z czasem ludzie gwarowo przekształcili na Hadyrlów.

   Majątek Zupitzów ciągle się powiększał. Posiadłość odziedziczył syn majora, Wilhelm Zupitza, a później jego dzieci. W 1868 roku spadkobiercy sprzedali majątek. Dominium w Kierpniu podzielono na trzy gospodarstwa, a Adelenhof spotkał okrutny los. Piękne budynki rozebrano, cały folwark z czasem zamienił się w pole. Pozostała tylko studnia, wykopane z ziemi rzadkie kafle, belki w stodole Gintera Gramalli, gospodarza z Rajdyny. Przetrwała też nieśmiertelna legenda.

 

H. MŁYNARSKA, Legendy, podania i opowieści historyczne z Głogówka i okolic.

Strona informacyjna

Jezyk: